Rozmowa z dr n.m. Krzysztofem Bojarskim, dyrektorem Szpitala Powiatowego w Łęcznej

Pojezierze: Pandemia dotknęła wszystkich, jednak służbę zdrowia w sposób szczególny. I nie chodzi mi tu wcale o leczenie zakażonych koronawirusem. Chodzi o prowadzenie normalnej działalności leczniczej, przy jednoczesnym zapewnieniu środków bezpieczeństwa dla pacjentów. O leczenie chorych, ale niezarażonych wirusem. Jak radził i radzi sobie z tym szpital w Łęcznej?

Krzysztof Bojarski: W początkowym okresie takiego „normalnego” leczenia musieliśmy zaniechać. Cały potencjał organizacyjny i osobowy musiałem skierować na przygotowania do leczenia pacjentów wymagających natychmiastowej pomocy z zachowaniem ich bezpieczeństwa epidemiologicznego. Wprowadziłem procedury triażu pacjentów tak aby w szpitalu a zwłaszcza wśród pracowników nie wystąpiły zakażenia bo to oznaczałoby zamknięcie poszczególnych oddziałów lub całego szpitala. Na szczęście to się udało.

Pojezierze: Jakie okresy tej walki może Pan wyróżnić?

K. Bojarski: To był bardzo trudny okres. Podejmowaliśmy walkę z przeciwnikiem „widmo” o którym do dzisiaj wiemy niewiele. Głównym zadaniem w pierwszym okresie wali z Covid-19 było utrzymanie potencjału ochrony zdrowia w Polsce na wypadek masowych zachorowań. Chodziło o to aby nie zabrakło łóżek szpitalnych czy respiratorów i abyśmy jako lekarze nie musieli podejmować tak dramatycznych decyzji jak nasi koledzy z Włoch czy Francji „ kogo leczyć”. To się udało. Ale nie bez kosztów. Poziom opieki dla innych pacjentów znacznie się obniżył. Mieli ograniczony dostęp do badań diagnostycznych, porad specjalistycznych, operacji czy niestety często leczenia onkologicznego, które nie może czekać.

Pojezierze: Przez pierwsze dwa miesiące pandemii w całym kraju nie były wykonywane planowe operacje ortopedyczne, okulistyczne, kardiologiczne i neurologiczne. Odwoływano wszystkie, które nie służyły bezpośredniemu ratowaniu życia. Zaległości są więc ogromne, a kolejki dodatkowo się wydłużyły. Jak to wyglądało w Łęcznej i jaka sytuacja jest dzisiaj?

K. Bojarski: Dzisiaj stopniowo uruchamiamy nasza działalność, niestety nie na poziomie naszych możliwości, bo nadal zobowiązani jesteśmy do wzmożonej czujności epidemiologicznej. Bardzo precyzyjnie kwalifikujemy pacjentów przed przyjęciem do szpitala na planowe zabiegi. Zbieramy dokładny wywiad epidemiologiczny i wykonujemy testy przesiewowe. W salach chorych kładziemy pojedynczo (w salach dwuosobowych) i podwójnie (w salach trzyosobowych). Pacjenci nie mogą opuszczać sal chorych. To po to aby nie wpuścić do szpitala koronawirusa. To niestety nie skraca kolejek, które narosły, ale musimy dbać o bezpieczeństwo naszych pacjentów i personelu. Na dzień dzisiejszy uruchomiliśmy prace wszystkich działów z wyjątkiem Ośrodka Hiperbarii, ten ośrodek startuje od 1 lipca. Mogę zapewnić, że jak to tylko będzie możliwe będziemy zwiększać ilość przyjmowanych pacjentów, tak aby skracać powstałe kolejki. Świadczenia będziemy realizować zgodnie z wcześniejszą kolejką.

Pojezierze: Coraz częściej widzimy ludzi w sklepach, środkach transportu, w zamkniętych pomieszczeniach bez maseczek, jednocześnie coraz więcej ludzi o możliwości zarażenia się mówi z pewną niewiarą. Co jako lekarz powiedział by Pan mieszkańcom naszego regionu?

K. Bojarski: To jest zachowanie bardzo nieodpowiedzialne i naganne. Ta wojna nie jest jeszcze wygrana, lekceważenie tego przeciwnika przyniesie złe skutki. Rozumiem, że każdy z nas tęskni do świata bez masek, ograniczeń, bez dystansu społecznego, że chcemy wrócić do normalności. Ale to jeszcze nie ten czas. Zachowujmy się odpowiedzialnie i mądrze a wtedy wygramy.

Rozmawiał Ryszard Nowosadzki

.

Internetowa Gazeta Regionalna

 

Adres redakcji:
21-010 Łęczna, ul. Targowa 23  
(zapraszamy na 1 piętro)
www.e-pojezierze.pl
e-mail: redakcja@e-pojezierze.pl

.

Redaktor Naczelny

tel. 602 406 545
.
Biuro Reklamy
tel. 602 811 876